Komu pomagamy?Jak powstał sekretariat?Jakie mamy zadania?Biuletyn formacyjny

 

KONFERENCJA FORMACYJNA na październik 2020
100-LECIE URODZIN ŚW. JANA PAWŁA II (3)
Oprac. Włodzimierz Tochmański OCD

Karmel Terezjański z wdzięcznością po dziś dzień wspomina piękne relacje i więzi łączące św. Jana Pawła II z naszym Zakonem. Wśród papieskich działań tego pontyfikatu miały miejsce liczne beatyfikacje (20) i kanonizacje (4) córek i synów Karmelu, mianowanie biskupów wziętych z naszego Zakonu (14), jego liczne odwiedziny w klasztorach i kościołach karmelitańskich na całym świecie, od wadowickiego poczynając.

W okresie wadowickim Karol Wojtyła musiał spotkać się z bł. o. Alfonsem Marią Mazurkiem, który w latach 1920-1930 pełnił rolę prefekta w Niższym Seminarium. Wspomina o tym Papież w Wadowicach 16 czerwca 1999 r. podczas pielgrzymki do Ojczyzny, w czasie której w Warszawie wyniósł na ołtarze 108 polskich męczenników II Wojny Światowej, a wśród nich o. Alfonsa Marię Mazurka.
Mówił wówczas: „Cieszę się, że dane mi było beatyfikować, wraz ze stu ośmiu męczennikami, również bł. O. Alfonsa Marię Mazurka, który był wychowankiem, a potem zasłużonym wychowawcą w przyklasztornym Niższym Seminarium. Z pewnością miałem sposobność zetknąć się osobiście z tym świadkiem Chrystusa, który w 1944 r., jako przeor klasztoru w Czernej, przypieczętował swoją wierność Bogu męczeńską śmiercią”.
Warto dodać, że beatyfikacja ta miała miejsce na tle monumentalnego Teatru Wielkiego. Jego budowniczym był Włoch Antonio Corazzi w latach 1825 – 1832, a budynek stał się jednym z najpiękniejszych klasycystycznych budynków teatralnych w Europie. Corazzi pragnął stworzyć wielką scenę teatralną dla stołecznej Warszawy. Nie przypuszczał, że największą sceną dla Warszawy stanie się nie tyle wnętrze jego pięknego wielkiego teatru, ile tylnia szara jego bryła, która posłuży jako tło dla papieskiego ołtarza i prawie milionowego tłumu wiernych. Ten tłum chciał uczestniczyć nie w sztuce teatralnej ale w największym dramacie miłości Boga i człowieka uobecnianym w Eucharystii, sprawowanej przez Namiestnika Chrystusowego Jana Pawła II, który również przybył „z ziemi włoskiej do polskiej”, a w swym młodym życiowym pielgrzymowaniu trudził się także pracą aktorską. Na tę scenę warszawskiego placu w sercu Polski patrzył ponadto cały świat złączony w modlitwie z Piotrem naszych czasów.
Niedziela 13 czerwca 1999 r stała się dniem największego zgromadzenia liturgicznego w Warszawie. Właśnie tego dnia i w tym miejscu - na Placu Marszałka Piłsudskiego, zwanego dawniej Placem Zwycięstwa, odbyła się liturgia beatyfikacji, tj. zwycięstwa Chrystusa w życiu 108 męczenników II wojny światowej.
Ks. kard. Franciszek Macharski podczas dziękczynienia za beatyfikację z intronizacją relikwii bł. Mazurka w Wadowicach powiedział: „Dwaj wielcy karmelici bosi przeszli przez ziemię wadowicką: św. Rafał Kalinowski i bł. o. Alfons Maria Mazurek (...) uczą nas, jak odpowiadać Bogu na pytanie To Jan Paweł II dał nam tych dwóch nowych wielkich i poszedł ich drogą... Błogosławieni męczennicy, w tym bł. Alfons Maria Mazurek, wołają do nas ”.
Jak podaje o. Albert Wach OCD, spowiedź i nabożeństwa celebrowane w kościele "na górce" nie były jedynym rodzajem kontaktów Karola Wojtyły z wadowickim klasztorem. W 1938 roku, mając 18 lat, poznaje Mieczysława Kolarczyka, nauczyciela w prywatnym gimnazjum prowadzonym przez tutejszy klasztor, z którym nawiązuje bliższe relacje i godzinami rozmawia o teatrze, literaturze, filozofii. Jako uczeń gimnazjum im. Marcina Wadowity i kierownik zespołu teatralnego współpracuje z analogicznym amatorskim zespołem z prywatnego gimnazjum karmelitów bosych. Między innymi wypożyczają sobie wzajemnie kostiumy teatralne. Dyrektor zespołu teatralnego, o. Bogusław Woźnicki OCD, wspominał: „Jednego razu wypożyczyłem Mu wspaniały fotel używany w wielkie święta dla celebransa. Gimnazjum państwowe miało grać Apokalipsę św. Jana. Student Wojtyła był Janem. Ówczesny przeor, ojciec Gabriel, widząc nieznajomego chłopaka, niosącego na głowie tak cenny mebel myślał, że to złodziej i zaczął na niego wołać: Brzydaku, skąd to wziąłeś!...”.
Po wyjeździe Karola Wojtyły do Krakowa na studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim jego więzi z Karmelem jeszcze bardziej się zacieśniają i pogłębiają. Wybucha jednak wojna i co dopiero rozpoczęte studia muszą zostać przerwane. Karol podejmuje pracę jako robotnik fizyczny w kamieniołomie związanym z fabryką chemiczną Solvay.
Nieco wcześniej w duszpasterstwie księży salezjanów w parafii św. Stanisława Kostki na Dębnikach poznaje Jana Tyranowskiego, który, będąc człowiekiem niezwykle głębokiej duchowości, potrafił również innych ludzi wprowadzić w tajniki życia duchowego. Papież po latach zaświadczy: „Tyranowski, który sam kształtował się na dziełach św. Jana od Krzyża i św. Teresy od Jezusa, wprowadził mnie po raz pierwszy w te niezwykłe, jak na mój ówczesny wiek, lektury”.
Jan Tyranowski nie był karmelitą. Był człowiekiem świeckim, urzędnikiem, później krawcem, z usposobienia samotnikiem, a w parafii salezjanów, w trudnych latach okupacji, pomagał w duszpasterstwie, zajmując się organizowaniem grup młodzieżowych. Dla młodych ludzi był wielkim autorytetem. "Dowodził, że o Bogu można się nie tylko dowiadywać, że Bogiem można żyć". Spotkanie z Tyranowskim było momentem przełomowym w życiu Karola Wojtyły. Już jako Papież nazwie to spotkanie i to, co mu zawdzięcza, "przewrotem".
Nie oznacza to, że wstępując na drogę, którą kroczył i ukazywał Tyranowski, Wojtyła wszystko przyjmował bezkrytycznie. W szczególności jego sprzeciw budziła postawa niedoceniania doczesności i degradowania tworzących ją wartości. Czytamy u Wojtyły: „wydaje się, że Jan zbyt podkreślał pewne oderwanie od życia, rozumiane zbyt bezwzględnie. Nie miał np. pełnego widzenia takich nadprzyrodzonych zagadnień jak małżeństwo, twórcza praca zawodowa, społeczna czy kulturalna. Chrześcijaństwo jest dużo odważniejsze względem życia niż je naświetlał, i korzystając z zasadniczego zrębu jego apostolskich osiągnięć trzeba koniecznie uzupełnić go pod tym względem”. Można więc chyba powiedzieć, że Wojtyła przeciwstawia postawie ucieczki od rzeczywistości postawę, która polega na tym, by jej nie negować, lecz by - jak chciał św. Jan od Krzyża - "uratować doczesność dla wieczności".
Dokonane za sprawą Tyranowskiego zainteresowanie się Wojtyły mistyką św. Jana od Krzyża pogłębiało się stopniowo, a więzi z Karmelem stawały się jeszcze mocniejsze. Wprawdzie jesienią roku 1942 podejmuje ostateczną decyzję wstąpienia do Krakowskiego Seminarium Duchownego, które działało w konspiracji, ale cały czas myśli też o Karmelu jako ewentualnej drodze swego życia. W tym samym 1942 r. bierze udział w obchodach czterechsetnej rocznicy urodzin św. Jana od Krzyża. Wtedy też – jak relacjonują świadkowie – po raz pierwszy wyraził swoją wolę wstąpienia do Zakonu. 'Zaprosił się' na duchową rozmowę z ówczesnym wychowawcą naszych kleryków, ojcem Pawłem Gutem OCD i ze studenckiej biblioteki wypożyczył dzieła św. Jana od Krzyża. W szczególny sposób zainteresował się poezją Doktora Mistycznego. Wtedy też zaprzyjaźnił się z o wiele starszym od siebie o. Józefem Prusem OCD, ówczesnym prowincjałem. I jemu to w wielkim sekrecie zdradził się z pragnieniem wstąpienia do naszego zakonu. (...) Był rok 1942, wojna osiągnęła swe apogeum, nowicjat w Czernej był zamknięty. W rachubę nie mogło również wchodzić zwolnienie z zakładu pracy człowieka młodego i zdrowego. I z tej to przede wszystkim przyczyny obłóczyny postulanta Wojtyły zostały odłożone na czas powojenny.
Jednym z profesorów w diecezjalnym Seminarium Duchownym jest ks. Ignacy Różycki, dogmatyk, który zauważa, że jego uczeń umieszcza u góry każdej strony każdego oddawanego wypracowania małą inskrypcję: "Do Jezusa przez Maryję", albo "Jezus, Maria, Józef" (stosowaną po dziś dzień w Karmelu!). Ks. Różycki zachęca Wojtyłę do zainteresowania się św. Janem od Krzyża. Karol natomiast już od roku uczy się języka hiszpańskiego, posługując się słownikiem niemiecko-hiszpańskim. Jego celem jest czytanie karmelitańskiego mistyka w oryginale. Na seminarium u ks. prof. Ignacego Różyckiego pisze pracę magisterską pt. Pojęcie środka zjednoczenia duszy z Bogiem w nauce św. Jana od Krzyża. Po konsultację w tej materii zwraca się do o. Bernarda Smyraka OCD, pracującego nad nowym przekładem pism św. Jana od Krzyża.
W ostatnich miesiącach swojego pobytu w Seminarium Duchownym Wojtyła decyduje się jeszcze raz uzewnętrznić swoje najgłębsze pragnienia i po raz drugi puka do naszej furty klasztornej z prośbą o przyjęcie do Zakonu. Dzieje się to wówczas, gdy jego przyjaciel, o. Leonard Kowalówka OCD, zostaje w 1945 r. mianowany mistrzem nowicjatu w Czernej.
„Na przejście z seminarium duchownego do zakonu potrzebne było [jednak] pozwolenie ordynariusza. Książę Adam Stefan Sapieha nie udzielił swego 'placet' (...) i kleryk Wojtyła musiał pozostać w krakowskim seminarium. Nadal był częstym gościem ojca Józefa Prusa...”.
W książce Dar i Tajemnica Jan Paweł II opisze swoje ówczesne związki z karmelitami w taki oto sposób: „Odwiedzałem ich, a raz nawet odprawiłem u nich swoje rekolekcje zamknięte, korzystając z pomocy o. Leonarda od Matki Bożej Bolesnej (który później przetłumaczył jego dzieło o św. Janie od Krzyża z łaciny). W pewnym okresie zastanawiałem się nawet, czy nie powinienem wstąpić do Karmelu. Wątpliwości rozstrzygnął Książę Kardynał Sapieha w sposób sobie właściwy, mówiąc krótko: Trzeba najpierw dokończyć to, co się zaczęło”. Definitywnym rozwiązaniem problemu było wysłanie Wojtyły na studia do Rzymu...
Ale jeszcze przed wyjazdem do Rzymu, przed otrzymaniem święceń kapłańskich w 1946 r., w tajemniczych związkach Wojtyły z Karmelem ma miejsce coś, co można – jak to zauważa o. Albert Wach OCD – określić wydarzeniem proroczym, możliwym do odczytania w pełni dopiero po latach. Chodzi nie tylko o sam fakt - bezprecedensowy skądinąd - literackiego debiutu Wojtyły ze swoim poematem Pieśń o Bogu ukrytym na łamach co dopiero wznowionego po wojnie pisma "Głos Karmelu". Chodzi o coś więcej - o bezsłowną wymianę przesłań, jaka się wówczas dokonała pomiędzy karmelitami a przyszłym Papieżem. Utwór Wojtyły karmelici proroczo opatrzyli obrazem Giotta przedstawiającym łódź św. Piotra. W ten sposób odsłonili przed Autorem poematu plany, jakie Boża Opatrzność miała względem niego, zachęcając go niejako też do wypłynięcia na szerokie morze świata w celu łowienia ludzi. Wojtyła natomiast, drukując na łamach ich pisma Pieśń o Bogu ukrytym zostawił im przesłanie o pięknie życia ukrytego w Bogu i do podobnego wypłynięcia na głębię.
O. Bogusław Woźnicki OCD tak opisuje w Kalendarium perypetie związane z wydaniem tego pierwszego utworu: „W reaktywowanym po wojnie piśmie 'Głos Karmelu' (nr 1-2 i 3) drukuje jako kleryk kantyk Pieśń o Bogu ukrytym. Tekst wydrukowany jest anonimowo. Redaktor pisma, o. Woźnicki, bez wiedzy autora podpisał utwór 'kl. Karol Wojtyła', nie wiedząc, że w owym czasie nie wolno było klerykom nigdzie publikować. Na prośbę Karola Wojtyły zostały usunięte pierwsze arkusze z wydrukowanym nazwiskiem i poemat wydrukowano (na innym papierze) anonimowo. Tytuł poematu zdobi obraz Giotta przedstawiający łódź św. Piotra. Jest to pierwszy drukowany tekst Karola Wojtyły. Gdy w roku 1973 karmelitanki bose z klasztoru przy ul. Kopernika w Krakowie deklamowały mu urywek tego poematu o 'wybrzeżach pełnych ciszy', przerwał deklamację i powiedział: tak, to mój utwór. Ale gdzież tam teraz te wybrzeża pełne ciszy?”.Cdn.

Pytania do dzielenia się:
1. Jakie przesłanie niesie nam papieska beatyfikacja bł. Alfonsa Mazurka?
2. Jak Karol Wojtyła w dialogu z Tyranowskim rozumiał „uratowanie doczesności dla wieczności” ?
3. Jak rozumiemy wydarzenie prorocze w relacjach Wojtyły z Karmelem ?




[skomentuj] [wróć do newsów]



Powered by PsNews

 
szkaplerz
Aby otrzymywać materiały formacyjne i informacje
o nowościach na naszej stronie
wpisz swój adres mailowy.

 

 

góra strony
  Dokument bez tytułu

 

 
 

Strona Rodziny Szkaplerznej Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych