szkaplerz
rodzina szkaplerzna
szkaplerz
 


Dokument bez tytułu

19 lipiec 2003

o. Dominik Wider OCD

Miejsce różańca w modlitwie karmelitów bosych

Weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca odkrywając ją na nowo w świetle Pisma Świętego, w harmonii z liturgią, w kontekście codziennego życia.

Jan Paweł II

Przynajmniej od XVI w. wstępujący do Karmelu przychodzili z różańcem w ręku. Tak zresztą jest i w dobie obecnej. Najczęściej najpierw różaniec, potem szkaplerz. W obu praktykach jest ta sama podstawowa treść: wpatrywanie się w Jezusa Chrystusa przez Maryję, miłowanie Jezusa na wzór Maryi, życie Jezusem jak Maryja. Te dwa nabożeństwa wzajemnie się dopełniają.

Różaniec w prawodawstwie karmelitów bosych

Zapewne zauważacie, że przynajmniej niektórzy karmelici bosi noszą u pasa koronkę, podobnie zresztą jak czyni to wiele zgromadzeń zakonnych. Obecnie karmelici bosi mają przymocowaną do pasa cząstkę różańca. Nie zawsze tak było. W Konstytucjach koronka u pasa pojawia się dopiero w 1928 r. Przy opisie obowiązującego stroju istnieje taki zapis: "[Przy pasie] z prawej strony zawieszona jest do modlenia koronka Najśw. Maryi Panny". Nie oznacza to, że nie była ona noszona wcześniej. Ponieważ nie istnieje w poprzednich Konstytucjach jaki­kolwiek zapis na ten temat, trudno jest ustalić czas używania tej koronki. Na fotografiach Św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz bł. Elżbiety widać różaniec w ich rękach. Nie da się jednak ustalić czy jest on zwieszony u pasa czy też jedynie trzymany w ręce. Niemniej zwyczaj noszenia koronki u pasa musiał już istnieć od jakiegoś czasu. Niczego nie wprowadza się do konstytucji bez długotrwałej praktyki. Należy wyjaśnić samo słowo "koronka". Była to bowiem, według ustnego przekazu, jaki zastałem w Karmelu, koronka św. Brygidy. Koronka ta składała się z sześciu "dziesiątek" i trzech "zdrowasiek" przy krzyżyku na pamiątkę 63 lat życia Matki Bożej, według objawień św. Brygidy (1303-1373). Koronka św. Brygidy jest ześrodkowana na naśladowaniu Matki Bożej i stanowi jakby własne "oficjum" do codziennego odmawiania. Taka koronka na pewno istnieje w XIX w. Kongregacja ds. Indultów obdarzyła ją bowiem odpustami w r. 1839 . Od połowy ubiegłego wieku w Polsce nosi się u pasa różaniec z bardzo prozaicznych powodów: nie można było kupić większych ziarenek. Z trudem udało się dostać je w liczbie na różaniec. I takie zaczęto nosić. Może ktoś zapyta: jaka jest różnica pomiędzy koronką, a różańcem? Różaniec jest tylko jeden. Nazwa różaniec jest wyłącznie związana z praktyką modlitwy wprowadzonej według tradycji przez św. Dominika, połączonej z rozważaniem obecnie cztery części z życia Jezusa i Maryi. Wszystkie odpusty innych koronek zostały przeniesione na różaniec. Koronek jest wiele. Jest to koronka do modlenia się, czyli noszenie jej jest ściśle związane z modlitwą. Jest ona pod ręką, stąd łatwo po nią sięgnąć, a nadto ona sama o sobie przypomina. Służy zaś do nieustannej modlitwy i do nieustannej więzi z Bogiem. Nie ma nic na temat noszenia koronki czy różańca u pasa w najnowszych Konstytucjach z 1986 r. Stąd nie wszyscy ją noszą. Natomiast Konstytucje zalecająjej odmawianie.

Odmawianie różańca pojawia się w naszym prawodawstwie w 1731 r. w związku z modlitwami za zmarłych braci, najpierw jako zlecenie przez Stolicę Apostolską Zakonowi opracowania modlitw za zmarłych zakonników. Definitorium Generalne w 1737 r. utworzyło komisję w celu opracowania wspomnień o zmarłych i właśnie w tym opracowaniu z r. 1740 znajduje się odmawianie przez braci niekapłanów całego różańca za zmarłego zakonnika. Nie zostały jednak oficjalnie te modlitwy zatwierdzone ani przez Kapitułę Generalną, ani przez Stolicę Świętą . Po raz pierwszy Definitorium Generalne rozporządza odmawianie za zmarłych różańca braciom niekapłanom w 1816 r. Konstytucje z 1847 r. wprowadzają do modlitw za zmarłych braci odmawianie całego różańca przez braci niekapłanów; podobnie Konstytucje z r. 1876, a wydane w 1906 r. polecają braciom chorystom, oprócz odmawiania oficjum za zmarłych, zmówienie także cząstki różańca". Te przepisy odnośnie do odmawiania różańca za zmarłych braci w podobnym wymiarze przetrwały do dzisiaj.

W Konstytucjach z 1928 r. umieszczono zachętę skierowaną do wszystkich braci, aby każdego dnia prywatnie oddawali cześć Matce Bożej odmawianiem maryjnego różańca. Cztery lata później powstały Instrukcje wykonawcze, które nakazywały wychowawcy w nowicjacie, aby praktycznie wprowadził nowicjuszy w nabożeństwo maryjne przez odmawianie w kaplicy nowicjackiej po Nieszporach trzeciej części różańca. Ta sama Instrukcja polecała, by poszczególni zakonnicy oddawali cześć Maryi, odmawiając przynajmniej trzecią część różańca. Najnowsze Konstytucje w rozdziale o Najśw. Maryi Pannie w naszym życiu umieściły takie polecenie: "Celem ożywienia i wyrażenia wewnętrznej pobożności maryjnej bracia powinni się starać czcić Najśw. Maryję Pannę codziennymi objawami kultu i pobożności, ćwiczeniami zalecanymi przez Kościół, takimi jak: odmawianie różańca Św., Anioł Pański, Litania do Matki Bożej itp...". Należałoby jeszcze dodać, że bracia niekapłani, którzy zamiast brewiarza odmawiali konkretną ilość Ojcze nasz, nosili przy sobie koronki z podziałem paciorków na poszczególne godziny. Nie była to wprawdzie koronka maryjna, ale mogła przyczynić się w dobie rozkwitu modlitwy różańcowej (XIX i XX w.) do noszenia koronki przy pasie.

Jak z powyższego omówienia można zauważyć, w pierwszym prawodawstwie Zakonu nie ma nic na temat różańca. Pojawia się on dopiero w pierwszej poł. XVIII w. w modlitwach za zmarłych zakonników poleconych braciom. Od tego czasu następuje stopniowy i oficjalny rozwój różańca w modlitwach Karmelu, włącznie z noszeniem koronki, a potem różańca przy pasie, jak też poleceniem odmawiania go codziennie. Jest to już wiek XX. Koniec XX w. jakkolwiek nie znosi modlitwy różańcowej, przynosi pewne ograniczenia w tej praktyce. Pozostaje na dotychczasowym poziomie odmawianie różańca za zmarłych zakonników, przynajmniej w naszejProwincji. Natomiast odmawianie różańca jest zalecane jako jedna do wyboru z codziennych praktyk pobożności maryjnej.

Różaniec w życiu i w pismach naszych Świętych

Różaniec wchodzi w prawodawstwo karmelitów bosych dopiero w XVIII w. Powstaje pytanie: czy praktyka odmawiania różańca była znana wcześniej w Karmelu? Nie ulega wątpliwości, że tradycja indywidualnego modlenia się na różańcu była nie tylko znana, ale i żywa. Nie mogło być inaczej, ponieważ różaniec przeżywał swój rozkwit w XVI i XVII w., a więc w okresie odnowienia Karmelu przez Św. Teresę od Jezusa oraz św. Jana od Krzyża, gdy praktyka modlenia się na różańcu była powszechna w całej Europie. Do zakonu wstępowały osoby modlące się na różańcu. Stąd ta praktyka była także rozpowszechniona po zakonach i nie trzeba była o niej mówić w prawodawstwie. Tak było ze św. Teresą od Jezusa. W swojej autobiografii Święta napisała, że jako dziecko miała wiele nabożeństw, a wśród nich odmawianie różańca na samotności. W odmawianie różańca wprowadziła ją jej matka, która wiele modliła się na różańcu i swoje dzieci nauczyła go pobożnie odmawiać. O praktyce odmawiania różańca przez wiernych w swoich czasach wspomniała Święta przy okazji wstąpienia do Karmelu Kasyldy de Padilla. W trudnościach, jakie napotkała ona ze strony matki pragnącej dla niej małżeństwa dla zachowania majątku, a także w zamęcie, jaki z tego powodu w niej zapanował, spostrzegła się, że nie tylko zaniedbywała rozmyślanie, ale i do odmawiania różańca czuła odrazę. Przeraziło ją to. I zdecydowanie wstąpiła do klasztoru. Kasylda odmawiała więc różaniec i w pewnym sensie stawiała go nawet ponad modlitwę rozmyślania. Większą bowiem trwogę w niej wzbudzała odraza do odmawiania różańca niż zaniedbania w rozmyślaniu. W XX w. modliła się na różańcu córka duchowa naszej Matki Teresy, św. Teresa z Los Andes. Sześcioletnie dziecko podejmowało codzienne odmawianie różańca przynaglone do tego opowiadaniami o Lourdes jej ciotki, która była z pielgrzymką u Matki Bożej. Tak to sama opisała: "Każdego dnia Luca (brat starszy o rok) zapraszał mnie do odmawiania różańca i razem podjęliśmy przyrzeczenie odmawiania go do końca życia... Jedynie raz jeden, kiedy byłam mała, zapomniałam. Mogę powiedzieć, że nasz Pan udziela mi samego siebie przez Najśw. Dziewicę". Odmawiała więc różaniec przez prawie 13 lat. Niby krótko, ale było to całe jej świadome życie. Dobrze jest zapamiętać jej słowa, że Jezus udzielał jej samego siebie poprzez Matkę Bozą, z którą trwała, odmawiając tajemnice różańcowe. Z tą praktyką wstąpiła do Karmelu.

Św. Teresa od Jezusa w Zakonie modliła się na różańcu. Opisała swoje doświadczenie bliskości Boga, kiedy w rękach trzymała swój krzyż przywiązany do różańca. Jezus wziął ten krzyż w swoje ręce i ozdobił go drogimi kamieniami, na których widziała wyryte wyobrażenie pięciu Jego ran. Odtąd zgodnie z Jego zapowiedzią zawsze widziała te rany, które dla innych były niewidzialne. W innym dniu, kiedy była skupiona i samotna w kaplicy, czując się bardzo chorą, wzięła do ręki różaniec. Chciała w ten sposób uchylić się od rozmyślania przez odmawianie modlitwy ustnej. Nie czuła się bowiem na siłach zmuszania umysłu do skupienia. Bóg jednak po krótkiej chwili takiej modlitwy zesłał na mą zachwycenie ducha, w którym została przeniesiona do nieba, spotykając tam swoich rodziców. Zachwycenie było tak mocne i gwałtowne, że nie mogła mu się oprzeć. Z tym opisem związanych jest kilka ważnych wskazań.   Na  pierwszym   miejscu   należy   podkreślić  pouczenie o znaczeniu i wartości modlitwy różańcowej. Jest ona taką samą modlitwą, jak każda inna: rozmyślanie, modlitwa skupienia. Nie można więc uważać modlitwy ustnej za mniej wartościową niż modlitwa rozmyślania. Jedna i druga może być modlitwą kontemplacyjną. Spotyka się ludzi oddających się długim i serdecznym rozmyślaniom, doznających wielu uczuć, jakie pozwalają im trwać przy Bogu w modlitewnym skupieniu, którzy uważają, że odmawianie różańca przeszkadzałoby im w ich wewnętrznym skupieniu. Nawet niektóre osoby pobożne gardzą wszelką modlitwą ustną. Uważają, że różaniec jest dla osób prostych, niezdolnych do wzniosłych rozważań. Doświadczenie św. Teresy zaprzecza temu. Odmawianie różańca, jak każdy rodzaj modlitwy ~~ odmawianie prostego pacierza, uczestniczenie w Liturgii Godzin, szczególnie odprawianie Najśw. Ofiary, nawiedzenia Najśw. Sakramentu, rozmodlenie wyrażone w aktach strzelistych - mogą być kontemplacja i w każdej z nich Bóg może pozwolić się znaleźć i radośnie doświadczać. On jest Panem modlitwy i On rządzi modlitwą. W "Drodze doskonałości" Święta pozostawiła wiele doskonałych pouczeń na temat modlitwy ustnej, do której zalicza się różaniec. Nie każdy człowiek jest zdolny do zgłębiania Bożych tajemnic przez rozmyślanie nad nimi. W ogóle zajęty koniecznymi troskami o chleb codzienny nie potrafi zbyt długo oddawać się modlitwie myślnej. Każdy jednak może modlić się tak, jak potrafi, troszcząc się przy tym o czystość serca, a wtedy Bóg, jeśli zechce, może go nawiedzić i obdarzyć darem kontemplacji.

Sw. Teresa ukazuje wartość modlitwy ustnej w oparciu o Modlitwę Pańską i Pozdrowienie Anielskie, do odmawiania których każdy chrześcijanin jest obowiązany. Pierwszym warunkiem dobrej ustnej modlitwy jest według Świętej rozumienie tego, co człowiek wymawia ustami. Nie wystarczy samo mechaniczne poruszanie ustami. Na początku modlitwy musi być przynajmniej świadomość, że człowiek zwraca się do Boga i rozumie słowa, które wymawia. "Kiedy odmawiam Wierzę - pisze Święta - sam zdrowy rozsądek, moim zdaniem, mówi, że powinnam też koniecznie wiedzieć, w co wierzę". Takie zastanawianie się na słowami modlitwy wydaje się jednak już być rozmyślaniem. I Święta to potwierdza. Nie wyobraża sobie żadnej modlitwy bez tego odniesienia do Boga. Gdyby odmawianie Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo nie szło w parze z tak zarysowanym rozmyślaniem, byłby jakiś zgrzyt, jak fałszywe tony w muzyce. Jak można dobrze wymówić same słowa bez myślenia o ich treści. Oczywiście może być modlitwa bez wypowiadania słów, w której myślimy o Bogu i Jego prawdach. Na tym polega rozmyślanie. Można dodać, że różnica pomiędzy tymi dwoma modlitwami jest jedynie w tym, że w modlitwie ustnej wymawia się słowa swoje lub zapożyczone od innych, w rozmyślaniu zaś formuje się własne słowa w myślach bez ustnego ich wypowiadania. Św. Teresa chce by każda modlitwa była modlitwą wewnętrzną, żywą. Taka modlitwa ustna, niemniej niż rozmyślanie, prowadzi do kontemplacji.  Różnica dopiero  zachodzi pomiędzy modlitwą ustną i rozmyślaniem a kontemplacją. Pierwsze modlitwy bowiem zależą od człowieka i jego współpracy z łaską, kontemplacji zaś może udzielić jedynie sam Bóg. Zdarza się, że Bóg odmawiającego jedynie modlitwy ustne - i jest to dla niego modlitwa wewnętrzna, na jaką go stać - podnosi do wysokiej kontemplacji, jak było to już powyżej wspomniane na przykładzie samej św. Teresy. Święta daje przykład zakonnicy, która nie umiała się modlić inaczej jak tylko ustnie. Kiedykolwiek usiłowała rozmyślać, zawsze popadała w roztargnienia, natomiast "odmawiając Ojcze nasz, zapatrywała się oczami duszy na Zbawiciela krwią własną zbroczonego i tak dwie do trzech godzin zostawała w najgłębszym z Panem zjednoczeniu... Otóż okazało się, że odmawiając Ojcze nasz prawdziwą przy tym odbywała kontemplację". Święta przy tym twierdzi, że każdy, kto swoje modlitwy ustne odmawia, jak należy, i ma czyste sumienie, może dostąpić daru kontemplacji". Ta zakonnica odmawiała bowiem swoje pacierze bardzo powoli, zatrzymując nieco nad każdym słowem. Święta te wskazania odnosi także do odmawiania różańca. Pisze bowiem: "Któż śmiałby twierdzić, że źle czyni ten, co zabierając się do odmawiania godzin kanonicznych czy różańca, zastanowi się naprzód, kto jest Ten, do którego mówi, a kto on, który do Niego mówi, aby wiedział, z jaką uwagą i z jakim nabożeństwem ma modlitwę odmawiać" .

Nie ulega jednak wątpliwości, że ktoś może mieć trudności w odmawianiu różańca i bez końca powtarzanie tego samego Zdrowaś Maryjo. Można nawet takiej osobie - jeśli tylko nie gardzi modlitwą ustną czy też nie uważa, że różaniec przeszkadza jej w kontemplacji -na jakiś czas pozwolić na to, by nie odmawiał go czy ograniczył odmawianie do jednego dziesiątka. Nie ma modlitwy dla modlitwy. Należy jednak pamiętać, że Jezus Chrystus pozostawił człowiekowi jako najlepszą modlitwę, modlitwę ustną: Ojcze nasz.

Takie trudności z odmawianiem różańca miała św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Wyznaje, że bardzo kochała wspólne modlitwy. Znajdowała w nich oparcie w świadomości, że Jezus obiecał swą obecność tym, którzy razem zbierają się w Jego imię. Umacniała ją też żarliwość, z jaką współsiostry odmawiały te modlitwy. Trudności - jak pisze - zaczynały się, gdy przychodziło jej samej indywidualnie je odmawiać - i dodaje: "Odmawianie różańca kosztuje mnie więcej niż używanie narzędzi pokutnych". Dlaczego było jej tak ciężko? Miała trudności w rozważaniu tajemnic: nie potrafiła skupić na nich swojego umysłu, chociaż wkładała bardzo wiele wysiłku, by rozważać tajemnice. Stąd jej udręczenie, że źle odmawia różaniec. Było to dla niej przez długi czas wielkie utrapienie. Bardzo kochała Maryję Dziewicę i uważała, że modlitwa różańcowa powinna jej przychodzić z łatwością. Po swojemu znalazła z tej pułapki wyjście: "Myślę - pisze - że skoro Królowa nieba jest moją Matką, musi widzieć moją dobrą wolę i jest z tego zadowolona". Ona ze swej strony, jak widać z przekazanej treści, robi wszystko, by odmawiany przez nią różaniec był dobrą modlitwą: odmawiając go, stara się rozważać tajemnice. A roztargnienia towarzyszą jej w każdej modlitwie od rekolekcji przed złożeniem profesji zakonnej aż do śmierci. Dla jej prawie rówieśnicy, bł. Elżbiety od Trójcy Świętej, różaniec odgrywa dużą rolę. Widzi w nim łańcuch, który łączy z Maryją. "Poprzez praktykę pobożnego odmawiania różańca - odnotowuje w swoim Dzienniku, opisującym jej życie w świecie - zyskujemy wiele łask, a Maryja podaje nam rękę i prowadzi nasze chybotliwe czółno po wzburzonych falach. A z Nią jako Pośredniczką jesteśmy pewni naszego zbawienia".

W specyficzny dla siebie sposób o różańcu pisze Św. Jan od Krzyża. Z jego wypowiedzi wynika, że różaniec nie jest mu obcy i zna wartość tej modlitwy. Ona wypływa z głębi człowieka, z jego więzi z Bogiem. W tej modlitwie żadnego znaczenia nie ma samo narzędzie - różaniec, którym człowiek się posługuje. "Bóg bowiem przyjmuje modlitwę płynącą z prostego i czystego serca, mającego jedno pragnienie, by się Bogu podobać", niezależnie od różańca wykorzystywanego przez modlącego się. Sam różaniec ma jedynie wartość płynącą z poświęcenia i przywiązanych do niego odpustów. Może być z prostych ziarenek drewnianych i może być z pereł. Te perły jednak nie dodają mu żadnej modlitewnej wartości. Czyli nie ważny jest materiał, z którego zrobiony jest różaniec, ani jego kolor, ani wyrób go ozdabiający. "Czymże -zapytuje - jest chęć posiadania osobliwego różańca jeśli nie pokładaniem radości w samym narzędziu?" Przywiązanie się do narzędzi, podobnie jak do innych ziemskich klejnotów, przynosi wiele szkody. Przywiązanie to ma miejsce wtedy, kiedy człowiek smuci się z ich utraty (można przypuszczać, że Jan spotykał się z przywiązaniem do konkretnego różańca). Odmawianie różańca jest modlitwą. W modlitwie zaś nie chodzi o takie czy inne środki, metody. One mogą być jedynie pomocą.

Różaniec może być bardzo dobrze odmawiany z rozważaniem tajemnic na koronce albo i bez niej. Widziałem starszą niewiastę plewiącą buraki, która od czasu do czasu prostowała plecy i na zbrukanych ziemią palcach odmawiała dziesiątek różańca. Ten mówiony na palcach różaniec na pewno był Bogu miły.

W polskim Karmelu modlitwa różańcowa miała swoje miejsce, można powiedzieć, od przybycia karmelitów i karmelitanek bosych po nasze czasy. Potwierdzają to dwa przekazy. Pierwszy pochodzi z XVII w. i znajduje się w rękopisie, który ktoś próbował nazwać Teologia życia wewnętrznego szkoły karmelitańskiej w Polsce w XVII w. . Pod ciekawym tytułem: Codzienne zabawy karmelitanek bosych (codzienny sposób życia) został umieszczony zapis skierowany do mistrzyń nowicjatu: "Po nieszporze odprawiwszy modlitwę albo czytanie pospolite [w czasie uczenia ceremonii zakonnych] też na ten czas koronkę Panny Najświętszej w pospolitości przez pół godziny odprawią" . Nieco dalej został omówiony sposób modlenia się, które zawsze powinno być modlitwą wewnętrzną i w godnej postawie; podkreślono, że odnosi się to także do odmawiania koronki. Należy ją recytować tak, by innych nie niepokoić, głosem zgranym z innymi i z nabożeństwem . W obu wypadkach jest mowa o koronce. Nie ulega jednak wątpliwości, że chodzi o różaniec. Nieco bowiem dalej jedna z rycin umieszczanych w rękopisie przedstawia Matkę Bożą Różańcową w otoczce 15 tajemnic różańca . Drugi przekaz bardzo wymowny pochodzi z połowy XX w. i związany jest z męczeńską śmiercią bł. Alfonsa Marii. Od chwili aresztowania modlił się na różańcu, który miał u pasa. Kiedy brutalnie wypchnięto go z auta i prowadzono w pole, popychając, cały czas trzymał w rękach tenże różaniec i modlił się. I tak padł pod kulami oprawców .

Zebrana tu treść pozwala stwierdzić, że w zwyczaju wywodzącym się z tradycji karmelici bosi cenili sobie modlitwę różańcową i posługiwali się nią jako jednym z wyrazów ich żarliwego nabożeństwa do Matki i Królowej Karmelu. Nabożeństwo to jest ustawione trzeźwo i bardzo poprawnie przez Świętych Karmelu. W tym nabożeństwie zauważa się ciągłość od św. Teresy od Jezusa po nasze czasy. Skarb modlitwy różańcowej przejęty od św. Teresy karmelici bosi zgłębiali przez całe wieki i nadal go odkrywają. Na fotografiach z XIX w. widzi się mniszki karmelitanki bose z różańcami w ręku. Tak one, jak i bracia noszą różaniec u pasa i odmawiają go według zaleceń przepisów nie tylko za zakonników i zakonnice, którzy odeszli do Pana, ale i na co dzień - także wspólnie, jak np. mniszki. Różaniec w duchowości Karmelu odgrywał i nadal odgrywa dużą rolę. Jest on dobrą modlitwą, która może stać się kontemplacją. Jest on doskonałą oraz często jedyną modlitwą w chorobach i w starszym wieku oraz w roztargnieniach i oschłościach.

Na zakończenie przypomnijmy słowa zachęty skierowanej do nas przez Ojca Świętego Jana Pawła II w liście apostolskim o różańcu: "Drodzy Bracia i Siostry! Modlitwa tak łatwa, a równocześnie tak bogata naprawdę zasługuje, by wspólnota chrześcijańska ponownie ją odkryła. Uczyńmy to przede wszystkim w bieżącym roku... Weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca, odkrywając ją na nowo w świetle Pisma św., w harmonii z liturgią, w kontekście codziennego życia" .

Brigida di Svezia, DES 1, Roma (1975), s. 272-274.

Encyklopedia Kościelna, t. 15, s. 1839.

Acta Definitorii Generalis, t. 5, Tablica modlitw za zmarłych, Roma 1984, s. 809-812.

Acta Definitorii Generalis, Roma 1983, s. 165, n. 4.

^246,5.563.

Tamże, s.590-591.

Tamże, s.708.

Czesław Gil OCD, Zwyciężyłeś zwycięstwem Boga, Kraków 1994, s. 57 i 61.

9Rosarium Virginis Mariae, n. 43.

 
szkaplerz
Aby otrzymywać materiały formacyjne i informacje
o nowościach na naszej stronie
wpisz swój adres mailowy.

 

 

 
góra strony
  Dokument bez tytułu

 

 
 

Strona Rodziny Szkaplerznej Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych